piątek, 5 października 2018

Kolejny milowy krok


Cztery lata temu w artykuliku pt. „Czego nie dowiemy się od burmistrza Podsady?” pokazałam Państwu jak, na tle innych gmin, wypadają nasze Pobiedziska w Rankingu Zrównoważonego Rozwoju Jednostek Samorządu Terytorialnego. Wyszło, że kiepsko. Za rok 2014 – ostatni rok rządów poprzedniego burmistrza – zajęliśmy raptem 208. miejsce pośród 608 gmin miejsko-wiejskich. I nic dziwnego, że ówczesna władza wolała o tym milczeć.
W ubiegłym roku w informacji http://naszepoletko.blogspot.com/2017/11/dla-mnie-to-skok.html przedstawiłam wyniki badań z 2017 r., które przedstawiono w Rankingu Zrównoważonego Rozwoju Jednostek Samorządu Terytorialnego. Gminę Pobiedziska sklasyfikowano na miejscu 129. pośród 616 gmin miejsko-wiejskich, czyli ruch w górę, aż o 79 pozycji. W ciągu 3 lat!
Ranking Zrównoważonego Rozwoju Jednostek Samorządu Terytorialnego, przygotowywany pod kierunkiem prof. Eugeniusza Sobczaka z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej, powstaje w oparciu o analizę 16 wskaźników, obejmujących trzy obszary rozwoju: gospodarczy, społeczny oraz ochrony środowiska. Ranking opracowany jest na podstawie niezależnych danych Głównego Urzędu Statystycznego (Bank Danych Lokalnych) i obejmuje swym zakresem wszystkie jednostki samorządowe w Polsce. Podkreślenia wymaga, że od innych wszelkich rankingów,  plebiscytów, konkursów i przeprowadzanych wśród samorządów ten różni się w sposób zasadniczy: za uczestnictwo w nim nie trzeba płacić. Jest obiektywny, eksponowanego miejsca nie da się kupić, jak np. tytułu „Sportowa Gmina”, którym na wyborczy użytek chwali się p. Ireneusz Antkowiak.
W tym roku jeszcze nie ogłoszono wyników Rankingu Zrównoważonego Rozwoju Jednostek Samorządu Terytorialnego (zazwyczaj ukazują się w listopadzie), za to przeprowadzono inne badanie, dotyczące wydatków inwestycyjnych.
WSPÓLNOTA, pismo o tematyce samorządowej, zawierające analizy prawne i ekonomiczne, nowości z procesu legislacyjnego, dobre praktyki funkcjonowania administracji publicznej oraz reportaże samorządowe, przedstawiło zestawienie wydatków inwestycyjnych.
Zbadano średnie wydatki inwestycyjne per capita od roku 2013 do 2018.
I tak w roku 2013 Pobiedziska zajmowały miejsce 362,  w latach 2014-2016 miejsce 306, zaś w roku 2018 Pobiedziska znalazły się na 145 miejscu!  To SKOK O 217 miejsc w górę w stosunku do roku 2013!
Jest się czym chwalić? Kiedy widzę kierowane w moją stronę pytania o jakim kroku milowym mówię na forach dyskusyjnych popularnego portalu społecznościowego – odpowiadam parafrazując mistrza Mickiewicza:  „tam sięgaj , gdzie Twój wzrok nie sięga”. Gminę powinniśmy obserwować  z pozycji ptaka -  wówczas wiele uda się zobaczyć. 

niedziela, 30 września 2018

Status Quo - czyli wojny nasze codzienne


Ostatnim razem pisałam o naszej pięknej gminie utkanej z jezior, pagórków, lasów, pól i kilometrów dróg rowerowych. Utrzymanie tego stanu to wcale nie taka oczywistość. Czyste powietrze nie jest sprawą daną raz na zawsze, podobnie jak wolność. Ciągle trzeba o to zabiegać.
Od 2014 w naszej gminie, gdzie wiatry przeważnie są zachodnie, zaczęła się walka o czyste powietrze, utrzymanie sielskiego pejzażu, niezatruwanie środowiska – wód gruntowych i całej połaci ziemi w otulinie Puszczy Zielonki przy miejscowości Kołatka. Kiedy główni organizatorzy akcji protestacyjnej z Kołaty zwinęli banery, inwestor wycofał się cichaczem z zamiarem sprzedaży tamtejszych gruntów, a naród zaangażowany w protest odtrąbił zwycięstwo, wówczas zaczęły zbierać się inne chmury.
Zamysł postawienia kurnika pojawił się ponownie w Polskiej Wsi – w Bocińcu, gdzie dzielny sołtys Adam Stołowski zbierał podpisy pod protestem, rzecz jasna razem z licznymi wolontariuszami. Potem pojawił się inwestor z pomysłem by na terenie gminy wybudować spalarnię zwierząt. I znowu ruszyli z pomocą miłośnicy przyrody, wolontariusze, stowarzyszenia, by zadbać o naszą wspólną przestrzeń.
Na wszystkie te pomysły Burmistrz Dorota Nowacka się nie zgodziła. Protesty mieszkańców i wola utrzymania status quo, charakteru gminy turystyczno-rolniczej, zapisanego w Strategii Rozwoju Gminy oraz zaangażowanie różnych osób, stowarzyszeń i instytucji sprawiły, że pejzaż i powietrze, które mamy dookoła, udało się zachować.
Co rusz jednak na FB, pojawiają się informacje o rozmaitych zakusach na naszą sielskość. Ostatnio pojawił się post mówiący o lakierni w Bugaju. Reagujemy nerwowo na te informacje, bo nikt nie życzy ani sąsiadom ani sobie uciążliwych zapachów. Nasze nerwy to wynik wieloletnich zaniechań w sprawie uchwalenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Chaos urbanizacyjny, zabudowa miejsc, które miały pozostać zielone i niezamieszkane, to niestety codzienność nie tylko w naszej gminie. Tereny wzdłuż drogi DW 194 w Bugaju są przeznaczone pod aktywizację gospodarczą. To problem dla mieszkańców tej okolicy. Na wniosek Burmistrza Doroty Nowackiej, w obecnej kadencji Rada Miasta i Gminy Pobiedziska radykalnie przyspieszyła proces uchwalania miejscowych planów zagospodarowania ( dla Bugaja np. Uchwały nr XXXII/284/16, XXXII/285/16 ).
Wola ochrony naszego status quo - gminy turystyczno-rolniczej to hasło, z którym Dorota Nowacka szła do wyborów 4 lata temu. Udało się wiele zrobić. Miejscowe plany i gospodarz, który je obroni to szansa dla wszystkich, którzy tu mieszkają. Bo podchodów, by ziemie rolne wyłączyć z miejscowych planów zagospodarowania, jest na pewno sporo.
Tak więc żyjąc sobie nieświadomie, szkodzimy naszemu miejscu. Warto interesować się, co dzieje się z działkami wokół naszych domów. Zawsze się znajdzie ktoś, kto z powodu własnych interesów będzie chciał pogorszyć nam jakość życia.


zdjęcie pochodzi ze zbiorów Iwony Tomaszewskiej

czwartek, 20 września 2018

I ♥ Pobiedziska


Za każdym razem, kiedy wyjeżdżam czy to z Poznania, czy ze Swarzędza, serce mi rośnie na myśl o powrocie do domu w Gorzkim Polu. I to nie tylko z powodu rodzinnego szczęścia, ale przede wszystkim z powodu ciszy, chłodu, nieco sennej atmosfery i poczucia bliskości Pobiedzisk.
Można, oczywiście, się ze mnie śmiać. Miasto jak miasto, ot, raptem dwa większe sklepy samoobsługowe i pięć ulic na krzyż. Właśnie powolność, senność i  duchy konserwatywnych przodków snują się po ulicach miasteczka. Zachwycająca w Pobiedziskach jest przede wszystkim skala. Tu wszędzie jest blisko! Zakupy w godzinę? Bagatela.
Jest powód, dla którego ludzie się sprowadzają do gminy Pobiedziska.  Wszyscy, którzy tu zamieszkali, przybysze z różnych kątów Polski i Europy, przede wszystkim docenili bliskość przyrody. Klangor żurawi, snujące się po lasach mgły, osmętnice nasze narodowe, bliskość tajemniczych rezerwatów, jak choćby Drążynek, położenie pagórkowate miejscowości wokół Pobiedzisk i mnogość jezior dookoła.
Czuję, że tu oddycham – tak mogę powiedzieć, kiedy parkuję przed domem i nie czuję w zachodnim wietrze smrodu z kurzej fermy czy innej spalarni.  A było już groźnie, choć tylko niewielu pamięta, że Dorota Nowacka  jako Przewodnicząca Rady Miejskiej w Pobiedziskach w latach 2010-2014, stanowczo się sprzeciwiła budowie kurzej fermy w otulinie Puszczy Zielonki w Kołatce. Było to 4 lata temu. Poparła wówczas protestujących mieszkańców Kołaty, wraz z mieszkańcami ościennych sołectw i założyła razem z Krzysztof  Krygierem komitet wyborczy, czując, że radni zostali oszukani i niepoinformowani o planowanej inwestycji.  Zakusów by zepsuć nam powietrze i błogie zielone miejsca było więcej w ostatnich paru latach.
Kiedy wybieramy się na długi sobotni spacer, na przykład rowerem, zamiast magazynów po horyzont, nadal widzimy lasy i pola. Możemy znaleźć się w samym sercu gminy, gdzie cisza nas otacza zewsząd   i czujemy się sami  i szczęśliwi, że hałas dobiega z bardzo dalekiej oddali.
To też część planów polityki gminnej, tak zwanej Strategii Rozwoju Gminy. Nasza gmina ma mieć charakter turystyczno-rolniczy. Dlatego uchwalono w tej kadencji, dla znakomitej większości gruntów, plan zagospodarowania przestrzennego,  program ochrony gruntów rolnych oraz terenów zielonych i leśnych. Rzecz jasna, nie wszystkim to w smak,  ale dzięki temu żyjemy w pięknym miejscu.
Można zarzucić włodarzom, że mało miejsc pracy powstało w ciągu kilku ostatnich lat. Odpowiedź na to gotowa – Poznań blisko, Swarzędz blisko a bezrobotnych w gminie Pobiedziska około 120 osób. Zatem praca szuka człowieka, który utrudzony bardzo i znużony wraca do domu ciesząc oczy zielenią od wschoda do zachoda.   
Pobiedziska to moje miejsce na ziemi. Tutaj chcę wracać po pracy, tutaj jest miejsce do życia.

niedziela, 16 września 2018

Ogarnij się - ku..a!


Takimi oto skrzydlatymi słowy zostałam skrytykowana przez ciężarną kobietę, kierowcę ładnego, dużego suv-a, najprawdopodobniej matki trojga dzieci (siedzących w tym suv-ie), kobiety lat około 30 ( mogłaby być moją uczennicą z 15 lat wstecz).
Jakoś to wytrąciło z równowagi, zdenerwowałam się i choć miałam na końcu języka piękną, soczystą wiązankę bluzg, powstrzymałam się ze względu na jej i moje własne w aucie siedzące dzieci. Kierowca suv-a  mogła przecież powiedzieć: „pani źle zaparkowała”.

Dlaczego o tym piszę? Bo obyczaj upada. Familiarność w języku, a co za tym idzie, w kontaktach z osobą starszą, obrażanie codzienne, pokrzykiwanie, głośne mówienie w miejscach publicznych,  wulgaryzmy i inwektywy sączące się co dnia na forach dyskusyjnych, brak powściągliwości  to nasz chleb powszedni.

Kiedy sobie oglądam niektóre dyskusje ,  widzę jak łatwo przychodzi nam obrażać się nawzajem. Czasem boję się coś wpisać, żeby ze zdenerwowaniem nie myśleć, co ta osoba mi odpisała i w jakim stylu.

A idą kampanie wyborcze, w które na pewno wielu z nas się zaangażuje. Marzy mi się, że chociaż kandydaci na radnych i posłów będą w kontaktach z mieszkańcami po prostu grzeczni i wobec wszystkich tak samo życzliwi. 
Radny, to taka osoba, która radzi – tzn.  godzi ludzi, szuka rady, kompromisu. Poseł zaś, to ktoś, kto mediuje, jest dyplomatą, jest reprezentantem swoich wyborców.
Dlatego byłoby przyzwoicie, gdyby radni i posłowie nie próbowali mieszkańców nastawiać przeciw sobie.

Podczas obecnej kadencji Rady Gminy Pobiedziska pewna radna obmyśliła nowy świecki obyczaj. Polega on na wprowadzaniu mieszkańców sołectwa na posiedzenie komisji, żeby zakrzyczeli innych mieszkańców tego samego sołectwa. Ustami swoich mieszkańców radna rozwiązała problem. Część mieszkańców ( którzy w moje ocenie rzeczywiście nie mają racji)  czuje się publicznie upokorzona przez swoich sąsiadów. Emocje i podgrzewanie atmosfery biorą górę nad merytoryczną dyskusją i łagodnym tłumaczeniem. Jest  to sytuacja kuriozalna i nadaje się do satyry w kabarecie.

Do kabaretu nadaje się też list posła Mrówczyńskiego, który uznał występ zespołu szantowego „Perły i Łotry” za antyrządowy, ponieważ jego członkowie założyli koszulki z napisem Konstytucja. Sam list jest niemerytoryczny i pełen emocji, a szkoda, bo Aleksander Mrówczyński, zanim został posłem, świetnie dyrektorował w  II LO w Chojnicach. Stworzył tę szkołę, doprowadził do rozkwitu. Dziwię się, że w tak błahej sprawie postawił na szali szacunek i atencję jakimi dotąd się cieszył. Doprowadził do eskalacji sytuację, którą należało przemilczeć. Z artystami się nie dyskutuje. Koszulka nie powinna być tematem w dyskusji podczas posiedzenia Rady Gminy Chojnice. Są przecież inne poważne problemy.

I radnej i posłowi zabrakło dystansu do sytuacji, siebie i świata w ogóle.

Emocje to towar, którym chętnie handluje się podczas wyborów czy to samorządowych czy parlamentarnych. Ci , którzy je sprzedają, nie chcą rozwiązać problemu, tylko go zaognić.

Na Naszym Poletku, 4 lata temu, zanim wyłączyłam możliwość anonimowego komentowania, naczytałam o sobie chamskich różności, choć pisałam językiem czystym.

Wygląda na to, że ustawiam się tu, tak trochę  w pozycji moralizatora, choć  daleko mi do doskonałości. Zwykle stawiam kawę na ławę i w dyplomacji kariery nie zrobię. Dbam jednak o to, by emocje nie zdominowały dnia.  Staram się, żeby w kontaktach w zagrodzie i poza zagrodą  nie przebierać miary i zachować spokój (nawet gdy jasny szlag mnie trafia).

Dbajmy o język dyskusji, dbajmy  o siebie, nie róbmy z konfliktów sąsiedzkich czy koszulek z napisami niepotrzebnych afer. Życie jest tylko jedno i prawdziwe, a wybory to tylko taka gra. Tak więc, Kochani, - ogarnijmy się. Bez kurwy. Bez emocji.







niedziela, 15 lipca 2018

Syzyfowe projektowanie


Stowarzyszenie Twoja Ziemia Pobiedziska otrzymało oczekiwane, zadeklarowane dofinansowanie, zaś sam wniosek "U nas dawno temu" zajął piękne 4. miejsce spośród wielu innych wniosków złożonych tym razem w stowarzyszeniu Lokalna Grupa Działania Trakt Piastów. Zatem do dzieła, panowie szlachta, bo oto przed nami wyzwanie – uporządkowanie wespół zespół z chętnymi do tego mieszkańcami gminy Pobiedziska naszego mrocznego, mocno zaniedbanego cmentarza ewangelickiego, miejsca wiecznego spoczynku dawnych mieszkańców obecnego sołectwa Borowo Młyn.

Chwalę się tym, że członkowie stowarzyszenia Twoja Ziemia Pobiedziska po roku prac, przemiłych spotkań w naszym Gorzkopoleckim domku, godzinach rozmów Polaków o sprawach świata tego, doprowadzili rzecz do sukcesu, w czym miałam niemały udział, bo pilotowałam wniosek w LGD Trakt Piastów w Łubowie. 

Cztery lata - nauka pokory i cierpliwości. Za dużo niepotrzebnych zapętleń, zmarnowanego czasu i 


i zmagań z biurokracją.  Myślę tu o roku 2015 – wniosek na próbę - mieliśmy 6 dni, 2016 - kiedy nie 


dostaliśmy dofinansowania, bo okazało się, że ubiegając się o wsparcie w ramach inicjatywy 


sąsiedzkiej nie można należeć do żadnego stowarzyszenia. 


2017– pozwolenia na uporządkowanie cmentarza nie mogła dać ani gmina ani 


starostwo. Tak więc jest to czwarty wniosek, ale naszego stowarzyszenia drugi. Wrósł w życie moje, 


 Macieja i Agnieszki Danielewicz – za to narodziła się  silna więź i przyjaźń. Czoło chylę


 zatem równie nisko przed tymi, co pomysłem dali się zarazić i czas swój plus intelekt sprawie


poświęcili. To Janusz, Darek, Sławek, Kamila, Krzysztof, Jakub... Spisaliście się!



Głęboko wierzę, że mieszkańcy, którzy deklarowali w ankietach konieczność uporządkowania cmentarza, pomogą w pracach koncepcyjnych, twórczych i fizycznych, zaś radna i sołtys, pani Barbara Widelicka, na pewno się ucieszy, że mieszkańcy gminy i sołectwa podejmują różne dobre, mądre i zbawienne przedsięwzięcia.

Zatem - przyzwyczajam się do  kamienia, czuję już jego szorstkość w dłoniach, poważny ciężar i widzę wielką górę -  przeczuwam mozolną pracę. Piszę to wszystko w feerii urodzinowych radości  i życzeń. Wyniki konkursu ogłoszono 18 czerwca, między urodzinami moimi a Agnieszki Danielewicz - był to najpiękniejszy prezent jaki Aga i ja dostałyśmy po 4 latach borykania koncepcyjnego, logistycznego i papierologicznego. Tyle myślenia. Tyle jeżdżenia. Tyle szczęścia.






niedziela, 26 listopada 2017

Podwyżka w specjalnym pojemniku

A gdy już wystrzelą ostatnie korki szampana i ucichną sylwestrowe fajerwerki, dotrze do nas wieść, że znów do portfela sięgnąć trzeba, a to za sprawą nowych decyzji Związku Międzygminnego Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej. Po 1 stycznia 2018 r. dostarczane przez GOAP brązowe worki na odpady „zielone” przechodzą bowiem do historii. Do tego czasu - własny koszt - musimy się zaopatrzyć w specjalny pojemnik, który pomieścić ma także dokładnie wyszczególnione tzw. odpady „bio”: trawę, liście, rozdrobnione gałęzie, pozostałości roślinne, kwiaty, resztki kwiatów ciętych i doniczkowych, resztki żywności (bez mięsa), obierki z owoców i warzyw, przeterminowane owoce i warzywa, skorupki jaj, fusy po kawie i herbacie. Pojemnik musi spełniać wymyślne normy, mieć precyzyjnie określoną wentylację, ruszt do „odcieków”, miejsce na chipa, i Bóg wie jakie jeszcze bajery.
Gdy już, przymuszeni, szarpniemy się na takie atestowane cacko, opróżnią je nam raz na 2 tygodnie, a komu to nie wystarczy (bo już widzę jak pomieścimy tam gałęzie i liście po jesiennym grabieniu) - niech martwi się sam. No i niech płaci, jak do tej pory. Poczytać o tym można na stronie www.goap.org.pl
Bo podwyżek cennika śmieciowy związek chwilowo nie wprowadza. Przed samorządowymi wyborami wolą metodę „na pojemnik”. Z nadzieją, że łatwiej to przełkniemy.

środa, 15 listopada 2017

Dla mnie to skok

Trzy lata temu w artykuliku pt. „Czego nie dowiemy się od burmistrza Podsady?” pokazałam Państwu jak, na tle innych gmin, wypadają nasze Pobiedziska w Rankingu Zrównoważonego Rozwoju Jednostek Samorządu Terytorialnego. Wyszło, że kiepsko.
A ranking ten, przygotowywany corocznie, począwszy od 2003, pod kierownictwem prof. Eugeniusza Sobczaka z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej pozwala na obiektywną ocenę poszczególnych gmin w oparciu o dane Głównego Urzędu Statystycznego.
Punktacji podlegają następujące kryteria:
  • wydatki majątkowe inwestycyjne na 1 mieszkańca
  • odsetek wydatków majątkowych inwestycyjnych w budżecie
  • wydatki na transport i łączność na 1 mieszkańca
  • odsetek wydatków na transport i łączność w budżecie
  • odsetek dochodów własnych w budżecie
  • liczba osób pracujących na 1000 mieszkańców
  • liczba osób bezrobotnych na 1000 mieszkańców
  • liczba podmiotów gospodarczych na 1000 mieszkańców
  • napływ ludności na 1000 mieszkańców
  • odpływ ludności na 1000 mieszkańców
  • liczba absolwentów szkół ponadgimnazjalnych na 1000 mieszkańców
  • liczba komputerów z dostępem do internetu w szkołach na 1000 mieszkańców
  • odsetek radnych z wyższym wykształceniem
  • odsetek mieszkańców objętych usługami wodociągowymi
  • odsetek mieszkańców objętych usługami kanalizacji ścieków
  • odsetek mieszkańców objętych usługami oczyszczalni ścieków
Za rok 2014 – ostatni rok rządów poprzedniego burmistrza – zajęliśmy raptem 208. miejsce pośród 608 gmin miejsko-wiejskich. I nic dziwnego, że ówczesna władza wolała o tym milczeć.
A obecna, dziś? Też milczy, choć według mnie chyba tylko skromnością powodowana. A miałaby się czym pochwalić. W ogłoszonym dopiero co (6 listopada w Sali Kolumnowej Sejmu RP) tegorocznym rankingu Pobiedziska sklasyfikowano na miejscu 129. pośród 616 gmin miejsko-wiejskich. Co to znaczy? Ano nic innego jak ruch w górę, aż o 79 pozycji. W ciągu 3 lat. Dla mnie to skok. Tak trzymać! Wrócimy do niego za rok.